piątek, 07 sierpnia 2009 20:17

Déjà vu (fr. już widziane) - odczucie, że przeżywana obecnie sytuacja wydarzyła się już kiedyś, w jakiejś nieokreślonej przeszłości, połączone z pewnością, że to niemożliwe.
"Przecież ja tu już byłem, tylko kiedy?!". Podobne pytania towarzyszą jednemu z najbardziej tajemniczych zjawisk ludzkiej psychiki.
Praktycznie wszyscy doświadczyliśmy uczucia, że daną sytuację już przeżyliśmy, jednak za nic nie jesteśmy sobie w stanie przypomnieć, kiedy się zdarzyła. "Déja vu", bo o nim mowa, to niezwykle zagadkowe zjawisko.
Wiem, ale nie pamiętam
W wyniku badań stwierdzono, że "déja vu" doświadcza do 96 proc. ludzi. Co więcej, w znakomitej większości występuje u osób całkowicie zdrowych psychicznie. Inne dane mówią o potwierdzeniu wystąpienia tego zjawiska u 70 proc. populacji, przy czym średnia ta jest znacznie wyższa u osób pomiędzy 15. a 25. rokiem życia.
Gdy zapytać o to, czym charakteryzuje się ten stan, praktycznie każdy odpowie, że przede wszystkim "atakuje" znienacka i trwa kilka sekund. Osoba przeżywająca "déja vu" nie jest w stanie dokładnie określić, kiedy to "powtarzające się" wydarzenie miało miejsce. Wrażenia, które towarzyszą temu zjawisku, nie dotyczą jednego przedmiotu czy konkretnej osoby, ale całej sytuacji. "Déja vu" powoduje, że przeżywamy "powtórkę" z naszego życia. Atmosferę wyjątkowości chwili podtrzymuje tajemnica i niesamowitość.
Już to widziałem, słyszałem, smakowałem...
Sam termin pochodzi z języka francuskiego i oznacza nic innego, jak tylko "już widziane". Mimo, że nieco wcześniej posługiwano się "wariacjami" tego określenia, to za moment wprowadzenia "déja vu" do terminologii naukowej uznaje się 24 lutego 1896 roku kiedy M. Arnaud zaproponował na spotkaniu Towarzystwa Medyczno - Psychologicznego w Paryżu użycie tego terminu na określenie omawianego fenomenu.
"Déja vu" to zjawisko złożone i mimo wielu teorii je wyjaśniających, trudno jednoznacznie stwierdzić, która z nich jest najbliższa prawdzie. Według szwajcarskiego naukowca Arthura Funkhousera istnieje kilka odmian "déja vu", takich jak "déja visite" (już odwiedzone), czy "déja vecu" (już przeżyte). Ale na tym nie koniec. Na przestrzeni lat wyodrębniono wiele innych odmian tego fenomenu nadając im takie nazwy jak: "déja entendu" (już usłyszane) "déja eprouvé" (już doświadczone), "déja fait" (już zrobione), "déja pensé" (już pomyślane), "déja gouté" (już smakowane), "déja lu" (już czytane) itp.
Warto przypomnieć, że istnieje stan świadomości określany jako odwrotność "déja vu". To "jamais vu" odnoszące się do sytuacji, w której obserwatorowi wydaje się, że przeżywa ją po raz pierwszy w życiu, pomimo racjonalnej wiedzy, że znajdował się w niej już wcześniej.
(Bez)silna nauka
"Déja vu" towarzyszy ludzkości od początków jej istnienia. W starożytności wiązano ten fenomen z wędrówką dusz. Znacznie później, bo dopiero w XIX wieku, mitologiczne próby wyjaśnienia "déja vu" zostały zastąpione przez podejście naukowe. W 1844 Arthur Ladbroke Wigan określał to doświadczenie jako poczucie preegzystencji. Na podstawie idei podwójnego mózgu twierdził, że w czasie, gdy jeden mózg funkcjonuje, drugi znajduje się w stanie uśpienia, ale mimo to odbiera informacje. Zjawisko "déja vu" pojawia się, gdy mózg powraca ze stanu uśpienia do stanu normalnego działania i porównuje aktualną percepcję z tą nabytą podczas uśpienia.
Dopiero pod koniec wieku rozpoczęły się systematyczne badania tego zjawiska na gruncie neurologii, psychiatrii i psychologii. Według naukowców "déja vu" jest mocno powiązane z takimi zaburzeniami neurologicznymi jak epilepsja. Zauważono, że zjawisko często poprzedza ataki padaczki. W psychiatrii "déja vu" zalicza się do grupy złudzeń pamięciowych utożsamiających, które wchodzą w skład szerszej grupy paramnezji, będącej zaburzeniem pamięci polegającym na problemach z odtwarzaniem wspomnień. Jej przykładem może być wypełnienie luk pamięciowych zmyślonymi treściami czy zapominanie nowych wydarzeń przy zachowaniu w pamięci wydarzeń dawnych.
Zygmunt Freud uważał, że "déja vu" pojawia się, gdy doświadczana aktualnie sytuacja budzi pewne wcześniejsze, nieświadome życzenie, które nie jest rozpoznawane, ponieważ nigdy przedtem nie stało się świadome. Uczucie znajomości przenosi się natomiast na otoczenie. Niektórzy psychoanalitycy przypisują je do sytuacji, w której mózg myli teraźniejszość z przeszłością. Inni twierdzą, że wiąże się ono z pozażyciowym doświadczeniem.
we Fringe
Według Waltera Deja vu tworzy się dzięki elastyczności czasoprzestrzeni. Zapewne zapytacie co to jest ? Otóż, w Naszym odczuciu życie jest prostą linią. Jednak każda nasza decyzja tworzy ścieżkę, rozgałęzienie. Deja vu to nic innego jak spojrzenie na drugą stronę, czyli najprościej rzecz ujmując dzięki temu zjawisku mozemy zobaczyć przysłowiowo co by było gdybyśmy np zostali w domu zamiast iśc do pracy w skrócie alternatywna rzeczywistość
Déjà vu
Niemalże każdemu zdarzyło się kiedyś mieć odczucie, że dana historia powtarza się i to w niezwykły sposób. Często temu doświadczeniu towarzyszyło uczucie niepokoju czy też otoczka niesamowitości. Podczas gdy wielu wiązało fenomen déjà vu z działaniem tajemniczych sił, pamięcią z poprzednich wcieleń czy też telepatią, jego źródło leży najprawdopodobniej głęboko w ludzkim umyśle, wskazując na skomplikowany sposób działania naszej pamięci.
Pan P., 80-letni polski emigrant, były inżynier, zdaje sobie sprawę ze swych problemów z pamięcią, ale o jego nieustannym poczuciu déjà vu poinformowała dopiero jego żona. Pan P. przestał oglądać telewizję czy czytać gazety, bowiem twierdził, że ze wszystkim tym spotkał się już wcześniej. Gdy wychodził na spacer mówił, że wciąż widzi te same ptaki, te same auta oraz drzewa. Wkrótce jego doktor poradził mu skonsultowanie się ze specjalistą od pamięci, jednak pan P. odmówił, bo jak twierdził, już to robił.
Déjà vu może przytrafić się każdemu, stąd też wiele osób zdaje sobie sprawę, czym to zjawisko się objawia. To coś więcej niż tylko wrażenie, że coś robiło się już wcześniej – to również zdumiewające a czasem niepokojące przeczucie, że historia powtarza się, i to w sposób niezwykły. Nie można przypomnieć sobie, kiedy zaszło poprzednie zdarzenie i odnieść można wrażenie, że to sen lub ostrzeżenie. Osobiste, dziwne i ulotne wrażenie, czasem łączone ze zjawiskami paranormalnymi, od zawsze stanowiło często trudny i niepopularny obszar dla badaczy.
Dziś jednak ulega to zmianie, szczególnie dzięki garstce osób, które podobnie jak pan P. cierpią z powodu demencji i pojawiającego się odczucia déjà vu, a także cierpiących na epilepsję, którzy przed atakiem choroby doznają podobnych wizji. Dzięki temu naukowcom udało się uchwycić proces w akcji, co dało nadzieję na to, że ów dziwny i zastanawiający fenomen może zostać w końcu wyjaśniony. Co ciekawe, déjà vu dostarcza wglądu nie tylko w specyficzny sposób, w jaki działa nasza pamięć. Wskazuje nam również w jaki sposób rozróżniamy między tym, co realne, wymyślone, wyśnione a zapamiętane.
Obok spekulacji o związku déjà vu z poprzednimi wcieleniami lub telepatią, pierwsze biologiczne próby wyjaśnienia zjawiska podkreślały, że może być ono powodowane rozdzieleniem się bodźców docierających do mózgu z oczu, a dokładnie z każdego oka osobno, co miało dawać osobie doświadczającej wrażenie ponownego przeżywania tego samego zdarzenia. „Mentalna diplopia” jak dawniej zwano déjà vu wydawała się być rozwiązaniem możliwym do przyjęcia, jednak brakowało na nią dowodów. Informacje z obydwu gałek ocznych łączą się na długo przed dotarciem do mózgu. Co więcej, jak twierdzi Chris Moulin – psycholog z Uniwersytetu Leeds, déjà vu może przytrafić się także osobom niewidomym. Istnieją także przypadki osób z rozdzielonymi chirurgicznie półkulami mózgu (np. w celu łagodzenia objawów trudnej do leczenia epilepsji). Gdyby mentalna diplopia była faktem, można uznać, że osoby po takich zabiegach doświadczałyby permanentnego déjà vu, co jednak nie zachodzi.
Drugim intuicyjnym wyjaśnieniem zjawiska było pewne zaburzenie w percepcji czasu. Docierające do mózgu sygnały miały być w jakiś sposób źle interpretowane a następnie niepoprawnie osadzane w czasie, co sprawiało, że obserwowane zdarzenie wydawało się być na równi teraźniejszością i wspomnieniem.
Jednakże dziś poklask wśród uczonych zyskuje jeszcze inna teoria. Być może déjà vu jest czymś w rodzaju przeżywania przeszłego doświadczenia, co w pewnym sensie może być prawdą. Psycholog Anne Cleary z Colorado State University doszła to tego wniosku po długim okresie badania problemów z pamięcią. Chcąc wyjaśnić przypadki, kiedy zdarza się nam mieć coś na końcu języka lub gdy rozpoznajemy czyjąś twarz nie mogąc sobie jednak uświadomić skąd daną osobę znamy, zaczęła szukać między tymi zjawiskami podobieństwa do déjà vu.
- Jedna z teorii odnośnie déjà vu mówi, że może być to proces pamięciowy – twierdzi Cleary.
Pewne cechy nowej sytuacji mogą być podobne do szczegółów z poprzedniego zdarzenia. Jej pierwsze eksperymenty zdają się to potwierdzać. W czasie jednego z nich była ona w stanie wywołać uczucie „zaznajomienia” z wizerunkami znanych osób lub miejsc, prezentując najpierw ochotnikom listę ich imion i nazwisk. W kolejnym z eksperymentów ochotnicy wskazywali na podobieństwa wśród słów, które brzmiały podobnie do tych zaprezentowanych na poprzedniej liście. Mimo wszystko Cleary przyznaje, że to jeszcze nie wszystko.
- Dejà vu jest unikalne w tym aspekcie, że nie jest to kolejny przykład znajomości pewnej rzeczy. To właściwie poczucie, że coś jest nie tak – mówi.
Co może za to odpowiadać? Jedna z teorii mówi, że déjà vu opiera się na fragmentach pamięci, które mają bardziej subtelną naturę. Dajmy na to, że ktoś znajduje się w salonie w domu swego przyjaciela mając dziwne wrażenie, że odwiedził już kiedyś to miejsce, co jest oczywiście niemożliwe. W grę wchodzić może jednak podobny wystrój wnętrza, jak i ustawienie mebli, skąd jak sugeruje Cleary bierze się wrażenie podobieństwa.
Aby przetestować tę teorię grupa badaczki stworzyła wiele obrazów przedstawiających sceny w barze, na ulicy, krajobrazy czy też pomieszczenia w domu. Uczestnikom eksperymentu pokazano pierwszą część obrazów, po czym zaprezentowano im drugą, zupełnie nową, która przedstawiała sceny zbliżone do tych z pierwszego zestawu pod względem struktury czy też zawartości. Okazało się, że w grę wchodziło nie tylko uczucie dziwnej znajomości części z nich, jak też i pewna tajemniczość, bowiem ochotnikom biorącym udział w eksperymencie przekazano, że zobaczą zupełnie inne obrazy.
Choć część z pewnością jest przekonana o prawdziwości tej teorii, Moulin podchodzi do niej krytycznie. Jego postawa wyrosła na podstawie pewnego eksperymentu, którzy przeprowadził z Akirą O’Connorem, 39-letnim mężczyźnie cierpiącym na epilepsję, u którego sesje déjà vu trwały tak długo, że można było przeprowadzać na nich eksperymenty. Badacze doszli do wniosku, że gdyby to uczucie znajomości leżało u podstaw zjawiska, byliby w stanie zatrzymać je w prosty sposób, odwracając uwagę mężczyzny od sceny, na której się w danym momencie skupiał. Mimo to, gdy tak się działo déjà vu nie ustępowało, podążając dalej za linią jego wzroku i słuchu, co sugerowało, że problem leży gdzie indziej. Fakt, że epilepsja wiąże się z déjà vu wskazywał, że w grę wchodzić mogą zaburzenia aktywności w mózgu powodując dziwne odczucie.
Dysocjacja hipnotyczna
Jak jednak to się dzieje? Moulin i jego kolega uznali déjà vu za przejaw zaburzeń na linii znajomości i pamięci. Wiemy, że możemy mieć czasem uczucie znajomości twarzy czy czyjegoś nazwiska, nie mogąc sobie przypomnieć skąd je znamy. Przy użyciu hipnozy dwóm badaczom udało się indukować u ludzi jeszcze dziwniejsze odczucia, które dały się porównać z déjà vu. Jednej grupie ochotników dano do rozwiązania łamigłówkę. Potem, w czasie hipnozy powiedziano im, że dostaną ją jeszcze raz, ale nie będą w stanie jej sobie przypomnieć. Druga z grup nie rozwiązywała łamigłówki, ale jej członkom powiedziano w czasie hipnozy, że dostaną ją do zrobienia później i poczują, że gdzieś ją kiedyś widzieli, ale nie będą mogli sobie przypomnieć szczegółów. W obu sytuacjach uczestnicy eksperymentu mieli dziwne odczucia znajomości sytuacji, zaś niektórzy połączyli to z déjà vu. Moulin i O’Connor mają nadzieję, że wywołanie tego zjawiska w warunkach sztucznych może pozwolić na dalsze badania na tym polu. Uważają oni również, że ich eksperymenty wspierają ideę zakładającą, że znajomość rzeczy i faktów oraz pamięć dają się rozdzielić, można więc uznać, że coś już wcześniej widzieliśmy, nawet jeśli nie jest to prawdą.
Badania nad ludzkim mózgiem również wspierają ideę zakładającą, że oddzielne obwody łączą pamięć oraz rozpoznawanie zjawisk. Tak uważają m.in. John Aggleton oraz Malcolm Brown z Cardiff University, którzy zajmowali się obrazowaniem mózgu oraz badaniami nad zwierzętami. Jak twierdzą, różne części płata skroniowego odpowiadają za różne aspekty pamięci. Zakrzywiony i przypominający walec hipokamp biegnący w centralnej części płata odpowiada za wspomnienia, szczególnie te dotyczące życia danej osoby. Pasuje to dobrze do dowodów uzyskiwanych ze skanów mózgów osób takich jak pan P., u którego wystąpiła znaczna degeneracja neuronów w płacie skroniowym, jak i też faktu, że epilepsja mająca swe źródło w tej części mózgu prowadzi do zjawisk przypominających déjà vu. W rzeczywistości istnieje wiele możliwości wzbudzenia fałszywego odczucia znajomości rzeczy lub faktów. Mówi o tym Alan Brown, psycholog i autor książki „The déjà vu experience” („Doświadczenie déjà vu”). Jego eksperymenty wskazują na kilka innych możliwości. Dla przykładu, wywoływał on je poprzez odciąganie uwagi uczestników eksperymentu obserwujących przez krótki czas daną scenę. Następnie pozwalano im przyjrzeć się jej przez dłuższy czas.
- Jeśli rzuciło się na coś okiem w czasie odwracania uwagi od sceny, a następnie spojrzało na nią jeszcze raz można było odnieść wrażenie, że widziało się ją znacznie wcześniej – mówi.
Udało mu się również wywoływać u ludzi déjà vu przypominając im rzeczy, o których zapomnieli
- Ból brzucha można odczuć zawsze w ten sam sposób, choć jego przyczyny mogą być różne. Tak samo może być z déjà vu – dodaje.
Prawdziwym problemem z wyjaśnieniem zjawiska déjà vu jest także to, dlaczego wywołuje ono uczucie niepokoju. Ed Wild z londyńskiego Instytutu Neurologii sugeruje, że znaczną rolę odgrywają w nim również emocje i nastrój. Aby je wywołać potrzeba odpowiedniej konfiguracji sygnałów – nie tylko scenerii, ale i nastroju.
Neurolog z University of Western Ontario, Stefan Köhler (na zdjęciu obok) uważa, że rola emocji odgrywa znacznie większą rolę w dziwnych odczuciach towarzyszących déjà vu. Niedawno udało mu się przyjrzeć działaniu mózgu osoby leczonej na epilepsje, której towarzyszyło déjà vu i u której ataki powodowane były obecnością dużego guza. Köhler spekuluje, że bez odpowiedniego bodźca emocjonalnego mózg nie potrafi najprawdopodobniej rozpoznać osoby lub miejsca, z którymi zetknęliśmy się wcześniej. Z drugiej strony błędny bodziec może sprawić, że uwierzymy, że z daną osobą lub sytuacją już wcześniej się zetknęliśmy.
Ostatni z elementów déjà vu, związany z odczuwaniem go jako czegoś niemożliwego, ma najprawdopodobniej źródło w częściach mózgu odpowiadających za myślenie. Jak mówi Köhler, gdy nasza racjonalna wiedza mówi nam o jednej rzeczy, a emocjonalne instynkty o drugiej, może mieć to dziwny finał. Elementu tego brak u osób z demencją, tak jak u pana P., który akceptował swe doświadczenia jako rzeczywiste.
Nasz mózg cały czas stara się doszukać w otaczającej nas rzeczywistości podobieństw. Déjà vu to interesujące zjawisko, bowiem zdaniem Köhlera wskazuje nam na mechanizm mózgu, który pomaga nam zinterpretować nasze własne działanie.
- Déjà vu to zaburzenie w procesie poznania, który jest cały czas aktywny. Jeśli coś zachodzi w nim źle, ma to bardzo uderzający charakter – mówi Moulin.
Wraz z tym, jak niektóre aspekty déjà vu pozostają tajemnicą, istnieje także długa droga do zrozumienia tego, w jaki sposób rozróżniamy między tym, co realne a tym, co wyobrażone, wyśnione albo doświadczone i w jaki sposób owe różne czynniki prowadzą do różnych świadomych doświadczeń.
Zjawisko déjà vu jest wciąż na tyle tajemnicze, że zasługuje na dalsze badania. W końcu jak powiedział Wilk, jest to „jedno z najdziwniejszych
doświadczeń, jakiego doświadczają normalne osoby”.
Helen Phillips, New Scientist